UMYSŁ A NAUKA

Jednym z najbardziej wczesnych i fundamentalnych, spornych zagadnień na styku nauki i duchowości jest debata o naturze i pochodzeniu umysłu (celowo nie będę w tym artykule używał koncepcji Świadomości, gdyż w mojej ocenie są znaczące różnice między Umysłem i Świadomością, do których odniosę się w innym razem). Zaczynamy naszą przygodę w Strefie Wiedzy od tego podstawowego zagadnienia, gdyż ono bardzo silnie będzie wpływało na rozważania w kolejnych artykułach obrazujących jak nauka powoli zaczyna sobie radzić z niematerialną naturą umysłu, jego bodźcami, możliwościami i funkcją. Zdaję sobie sprawę, że dla zdecydowanej większości odbiorców tego artykułu oczywistą oczywistością jest fakt, że umysł posiada ponadmaterialne właściwości. Dla wyznawców Hinduizmu, Buddyzmu, plemion obu Ameryk, Afryki czy Aborygenów podnoszenie w wątpliwość istnienia umysłu, który jest niezależny od ciała byłoby swoistą obrazą ich inteligencji. Najprawdopodobniej taką tezę obdarzyliby pobłażaniem czy rozbawieniem – dla filozofii wschodu i pierwotnych kultur plemiennych istnienie niezależnego „ducha” umysłu jest tak oczywiste jak grawitacja dla człowieka zachodu. Wyjdźmy zatem na chwilę poza tą oczywistość, popatrzmy na zagadnienie oczami sceptyków i zobaczmy jakie dowody nauka już dostarcza argumentując, że umysł jest nielokalny i niematerialny.

Już pod koniec XIX wieku zarysował się ostry spór między ówczesnymi naukowcami – „materialistami” twierdzącymi, że umysł jest produktem biologicznego mózgu (czyli materii) a innymi, którzy dowodzili, że umysł i jego możliwości są od mózgu niezależne. Przez dziesięciolecia te dwie grupy silnie się spolaryzowały. Do dzisiaj grupa naukowców - sceptyków jest wyraźnie przeważająca. Oficjalna doktryna naukowa cały czas nie uznaje roli umysłu, jako niezależnego bytu niematerialnego w funkcjonowaniu człowieka i innych zwierząt. Cały czas wielu naukowców, mimo swoich osobistych, duchowych poglądów nie ośmiela się oficjalnie w swoich badaniach podnosić kwestii niematerialnej natury umysłu. Ostracyzm i wykluczenie ze środowiska są jeszcze dominujące i niestety skuteczne. Oczywiście jest ogromny dorobek z zakresu psychologii, psychiatrii czy ogólnie neuronauki, które precyzyjnie analizują zachowania i zaburzenia mózgu i umysłu, ale cały czas te dziedziny nie potrafią udowodnić, że to w mózgu powstaje umysł oraz kiedy i jak to się ewentualnie dzieje. Oficjalna nauka nie uznaje niematerialnej natury umysłu, ale też jednocześnie w żaden sposób nie dostarcza żadnych, podkreślam – ŻADNCYH dowodów, że jak twierdzi – umysł jest bytem materialnym.

Mamy zatem swoisty paradoks poznawczy. Nauka twierdzi, że umysł jest lokalny, zamknięty w mózgu, jednocześnie nie wie jak powstaje i gdzie dokładnie. Mimo tej niewiedzy od ponad 100 lat kwestionuje „tezę”, że umysł jest od mózgu w dużej części niezależny. Oficjalna Nauka nie wnosi do debaty NIC poza kwestionowaniem wszelkich dowodów nielokalności. Klasykiem w tym zakresie jest tzw „syndrom lunety” lub wymiennie „paradoks lunety”. Kiedy Galileusz ogłosił wyniki swoich obserwacji spotkał się z zaciekłą krytyką kościoła katolickiego. 22 czerwca 1633 roku, kiedy stanął przed watykańskim sądem, a raczej klęczał jak wszyscy oskarżani o herezję, apelował do swoich adwersarzy –teologów aby spojrzeli w lunetę, której był pierwszym konstruktorem. Istotą jego procesu była herezja – popularyzowanie kopernikowskiego modelu heliocentrycznego jako udokumentowanego faktu, co według kościoła stało w sprzeczności z biblią – wówczas kościół wierzył, że Ziemia jest centrum kosmosu i bronił tej tezy zaciekle eliminując fizycznie tych, którzy twierdzili inaczej. Obraz uzyskany przez lunetę jednoznacznie by udowodnił, że Galileusz miał rację, ale wszyscy sędziowie odmówili spojrzenia w lunetę. Ostatecznie Galileusz został skazany na więzienie za twierdzenie, że Ziemia orbituje wokół Słońca, bo wszyscy oceniający jego prace odmówili przyjrzenia się oczywistym faktom. Jeszcze ponad 100 lat po tym wydarzeniu w szkołach katolickich uczono, że Ziemia jest centrum kosmosu. Na podstawie tej krótkiej historii, ale jak symbolicznie istotnej, ukuto później frazę – „syndrom lub paradoks lunety”. To postawa, w której po prostu odmawiamy przyjrzenia się oczywistym dowodom z obawy przed Prawdą. Ignorujemy fakty i szukamy usilnie, czasami mało poważnych wyjaśnień dlaczego tezy i badania naszych adwersarzy są podobno „niewiarygodne” i stoją w sprzeczności z naszymi własnymi dogmatami. Taka postawa nie zdominuje i nie złamie Prawdy, ale skutecznie może opóźnić jej przyznanie i zastosowanie. Ciekawe jak często aplikujemy syndrom lunety w naszym życiu osobistym….?

Wydaje się, że być może oficjalna nauka uległa „syndromowi lunety” w zakresie postrzegania niematerialnej i nielokalnej natury umysłu. Wielu naukowców po prostu odmawia przyjrzenia się faktom, wynikom badań i niezliczonym przypadkom ludzi relacjonujących różne zdarzenia w ich życiu, których wyjaśnieniem może być jedynie nielokalność umysłu. Zwyczajowym i jedynym podejściem sceptyka jest konkluzja, że to wszystko przypadek, koincydencja, błąd w odczytach czy samym protokole (projekcie) badawczym.

Jest jednak nadzieja i widać, że sceptycyzm nauki się powoli zmienia, bardzo powoli. Proporcja liczebności sceptyków do propagatorów umysłu nielokalnego jest cały czas najpewniej więcej niż 100:1. Ale nawet tak niewielka populacja propagatorów już skutecznie zapoczątkowała szereg inicjatyw badawczych opisujących nielokalność umysłu, czyli taką jego cechę, która dowodzi, że umysł działa na dystans, działa też po ustaniu funkcji życiowych mózgu czy jest w stanie pozyskiwać informacje i odczucia z innych umysłów i to nie tylko ludzkich.

Jest wiele sfer życia i percepcji, które dowodzą, że umysł jest w dużej części niezależny od mózgu.

W tym artykule postaramy przyjrzeć się niematerialnej i nielokalnej strukturze umysłu na przykładzie Telepatii oraz Widzenia na Odległość (eng: Remote Viewing). Jeżeli rzetelnie dowiedzione zjawiska te są trudnym do obalenia dowodem na to, że umysły komunikują się ze sobą ponad i poza standardową biologią organizmu. Trudno wówczas na poważnie obronić przekonanie, że umysł jest bytem materialnym zamkniętym w naszej czaszce. Telepatia ma różne poziomy intensywności i precyzji odczuwania. Od takiej, w której wyraźnie „czytamy” obrazy i myśli, poprzez taką, w której odbieramy intencje, emocje, aż po taką, kiedy czujemy „tylko” subtelne sygnały połączenia z innym umysłem. Najprawdopodobniej każdy z nas posiada jakieś zdolności telepatyczne. Są one uwarunkowane osobniczo i każdy w różnym stopniu może ją odczuwać. Moje osobiste, acz subiektywne doświadczenia obserwuję kiedy jestem w miejscach publicznych, gdzie mijają mnie różne samochody, autobusy czy tramwaje. Zaskakująco często zdarza mi się nagle obrócić głowę, spojrzeć na taki przejeżdżający pojazd i zauważyć osobę, która właśnie na mnie patrzy. Jest to na tyle częste, że kiedy to ma miejsce, to już rozpoznaje to odczucie i w duchu uśmiecham się do siebie wiedząc, że kiedy zaraz spojrzę, to zapewne ujrzę jakieś skierowane na mnie oczy. W mojej subiektywnej ocenie mam ok 70% skuteczności. W trakcie ostatnich kilku takich przypadków nawet zdołałem się do siebie uśmiechnąć zanim spojrzałem na autobus czy samochód, które gdzieś z tyłu przejeżdżały i kiedy doszło do kontaktu wzrokowego obserwujące mnie oczy wyrażały zrozumienie natury połączenia, które właśnie miało miejsce. To miłe i zawsze mnie ciepło rozbawia.

Każdy z nas może samodzielnie znaleźć w internecie dziesiątki badań dowodzących istnienie nielokalnego umysłu, który działa na dystans i nie jest ograniczony wyłącznie do biologicznej struktury mózgu. Jeżeli zatem nasze umysły działają poza naszym ciałem i mózgiem, to gdzie jest granica ich postrzegania i możliwości komunikacji? Aby udokumentować to zjawisko proponuję przyjrzeć się poniższemu badaniu. To szczególnie ciekawe opracowanie (opis badania jest w języku angielskim) pracownika naukowego zajmującego się głównie statystyką i analizą matematyczną. Opis badania przedstawiony jest w dość przystępny sposób, praktycznie jak prezentacja dla laika, bez zwyczajowej retoryki naukowej. Zdecydowałem się wskazać to badanie, gdyż osoba je wykonująca nie stara się dowieść tezy istnienia wybranych zjawisk paranormalnych, a skupia się głównie na analizie danych uzyskanych przez inne zespoły badawcze z różnych dziedzin i w okresie ostatnich dwudziestu kilku lat. Badaczka w swojej pracy przedstawia różnice między wynikami uzyskiwanymi w eksperymentach wykorzystujących Widzenie na Odległość i Telepatię z wynikami uzyskiwanymi losowo, gdzie te zjawiska nie były wykorzystywane. Dla pełnego zrozumienia istoty i znaczenia dowodowego prezentowanych tu badań przydatna będzie podstawowa wiedza z dziedziny statystyki.

Profesor Jessica Utts - University Of California, Irvine,– Department of Statistics (Wydział Statystyki Uniwersytetu Kalifornijskiego) - https://www.ics.uci.edu/~jutts/StOlaf.pdf - dokument PDF

SKRÓCONY OPIS BADANIA I PRZYKŁADOWYCH EKSPERYMENTÓW PRZYJĘTYCH DO ANALIZY:


Widzenie Zdalne Miejsc / Lokalizacji 1 – z grupy ochotników wybrana zostaje osoba „widząca”, jej zadaniem będzie opisać i narysować obraz, który będzie się jej pojawiał w umyśle, 2 – z kilku wcześniej wyselekcjonowanych zdjęć różnych miejsc / lokalizacji komputer wybiera losowo jedno zdjęcie, które staje się celem/wzorem do odtworzenia dla osoby „widzącej” 3 – w ciągu określonego czasu osoba „widząca” ma narysować i opisać wybrane miejsce 4 – po uzyskaniu opisów i rysunków badacze analizują je pod kątem zbieżności detali z wybraną na początku fotografią

WYNIKI – poziom zbieżności i precyzji opisu się różni, od całkowitego braku zgodności, poprzez zgodności w kilku, charakterystycznych cechach obrazu, skończywszy na zaskakująco wysokiej precyzji opisu. W eksperymencie zachowane są rygorystyczne ograniczenia tzw efektu badacza – osoby „widzące” wybierane są losowo, zdjęcia również. Badacze nie znają uczestników eksperymentu i nie kontaktują się z nimi. Opisy otrzymują anonimowo i co ciekawe najpierw otrzymują opisy a dopiero ujawniane są im fotografie, z których wybrano tą jedną docelową. Badacze też stają się uczestnikami, bo muszą wybrać tą właściwą fotografię, której dotyczy opis. Nawet zaciekłym sceptykom trudno obalić tak zaprojektowany protokół badawczy. Wyniki wprost potwierdzają zdolności zdalnego widzenia naszego umysłu.

Eksperyment Ganzfeld 1 – losowo wybrani uczestnicy eksperymentu – odbiorcy - umieszczani są w zamkniętym pomieszczeniu wypełnionym czerwonym światłem. Siedzą w wygodnym fotelu ze słuchawkami na uszach . Ich oczy są szczelnie zakryte półkulistymi zasłonami. Zanim zakrywa im się oczy widzą 4 obrazki i starają się je zapamiętać. W innej wersji eksperymentu obrazki są im okazywane na końcu. 2 – losowo wybrany nadawca widzi tylko jeden obrazek wybrany losowo przez komputer spośród zestawu 4 obrazków okazywanych odbiorcy 3 – nadawca w skupieniu przekazuje mentalnie do odbiorcy to, co widzi na obrazku. Nadawca i Odbiorca się nie znają, między nimi nie zachodzi żadna standardowa komunikacja 4 – w końcowej fazie odbiorca wskazuje na ten obrazek spośród czterech, który najsilniej odbiera od nadawcy. W jednej wersji eksperymentu odbiorca od początku zna wszystkie 4 obrazki, a w innej wersji zostają mu one pokazane po sesji. W obu przypadkach wskazuje na obrazek, który najsilniej z odbiorcą rezonuje

WYNIKI – w sytuacji czysto losowej kiedy nadawca nie istnieje a komputer wybrał jeden obrazek prawdopodobieństwo „trafienia” obrazka wynosi 1 do 4 czyli 25%. Kiedy nadawca przekazuje do odbiorcy mentalnie obraz wówczas prawdopodobieństwo zauważalnie wzrasta – od 33% do 52% w różnych wersjach eksperymentu. Eksperymentów typu Ganzfeld wykonano setki, na kilku tysiącach osób, w wielu ośrodkach naukowych na całym świecie. Za każdym razem, bez wyjątków, wyniki wskazują na aktywną rolę umysłu nadawcy dlatego znacznie częściej odbiorca wskazuje na właściwy obrazek. Kilka czy nawet kilkadziesiąt przypadków można przypisać przypadkowi, ale kilka tysięcy …. ? – to już zakrawa o poważne stadium syndromu lunety.

WNIOSKI Z BADANIA - Profesor Jessica Utts wskazuje (interpretacja własna autora niniejszego artykułu), że statystycznie zjawiska takie jak Widzenie na Odległość (Remote Viewing) i Telepatia mają jednoznaczne potwierdzenie w wynikach analizy matematycznej. Innymi słowy – bez istnienia opisywanych w badaniu zdolności umysłu nielokalnego niemożliwe byłoby uzyskanie prezentowanych danych i wyników.

Starożytne kultury od zawsze wiedziały, że umysł jest portalem do zrozumienia czegoś Więcej. Wierzyły, że jest swoistą pochodną pierwotnej siły, energii stwórczej - ich wersji boga / źródła. Stosowały różne substancje, techniki i strategie aby wprowadzać umysł w stany umożliwiające poznanie obiektywnej natury rzeczy, czyli czegoś znacznie więcej, niż doświadczamy na co dzień jako rzeczywistość materialną.


Autor tekstu: Darek, SAMADHI


102 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

STREFA WIEDZY